- A co ty tutaj sama robisz nie wiesz, że tu jest niebezpiecznie, np. ktoś mógłby zrobić ci krzywdę albo zgwałcić i co by było- poczułam jak oblewa mnie fala gorąca on chyba nie mówił poważnie.
- Nie martw się nic mi nie będzie.
- A kto powiedział że się martwię- Louis był coraz bliżej mnie i podchodził bliżej i bliżej z każdym swoim słowem- Ale wiesz ja mógłbym ci dać o wiele więcej niż ci wszyscy gwałciciele.
- Pierdol się !
- Tylko z tobą kochanie.- Po chwili poczułam jak przycisnął swoje usta do moich.
Perspektywa Louisa:
Czułem jak na początku się opierała, ale po chwili odwzajemniła pocałunek. Natychmiast się od niej odsunąłem.
- Mówiłem Ci, kochanie mogę ci tyle dać. Wystarczy, że poprosisz.- Odwróciła ode mnie głowę ale zdążyłem zobaczyć rumieniec na jej twarzy. Wziąłem jej pod brudek w dwa palce tak aby na mnie spojrzała. - Nie musisz się odwracać kotku, ślicznie ci z rumieńcem.
- Myślisz, że kim ty kurwa jesteś, jakim prawem mnie w ogóle całujesz
- I tak wiem że ci się podobało. Chodź odwiozę cię do domu.
- Nie
- Nie marudź Anabelle
- Nie, rozumiesz słowo nie. - wkurzyłem się wiec ją podniosłem i wrzuciłem na siedzenie pasażera. - Czemu ty musisz być taka uparta ja i tak zawsze dostaje to czego chce.
- Dupek.
- Chyba już to kilka razy mówiłaś.
Anebelle zasnęła, nie wiedziałem co mam robić więc zabrałem ją do swojego domu. Kiedy dojechaliśmy wyjąłem ją z samochodu w stylu na pannę młodą.
Dziewczyna instyktownie wtuliła głowę w moją klate.
Kiedy byliśmy już w środku położyłem ją w swojej sypialni.
Perspektywa Anabelle:
Kiedy się obudziłam nie miałam pojęcia gdzie jestem i w tedy przypomniał mi się poprzedni wieczór. CO TO DO CHOLERY NIE MOŻLIWE! Czy ja jestem w domu Louisa. Szybko wstałam ale po chwili zorjętowałam się że jestem w samej bieliźnie. Ubrałam się i zbiegłam na dół.
W kuchni dostrzegłam Louisa.
- Co ty sobie wyobrażasz ?! Co ja ty robie !
- Uspokój się księżniczko to ci powiem.- Uhgggg.- Zasnęłaś w moim samochodzie więc zabrałem cię do siebie.
- Czemu jestem w samej bieliźnie.
- Wiesz uznałem że będzie ci niewygodnie w tej sukience. A teraz jeżeli się uspokoiłaś zapraszam na śniadanie. - Jak on może być taki pewny siebie to chore.
Na śniadanie przygotował jajecznicę na bekonie. Jest taki przystojny a ta jego klata. Jezu dziewczyno o czym ty myślisz ogarnij się.
- Odwieziesz mnie do domu ? - zapytałam już trochę spokojniej.
- Jasne . - Odpowiedział po czym wpił się w moje usta. Nie protestowałam. Już sama nie wiem co ten chłopak ze mną robi. Przy nim nie jestem sobą. Całowaliśmy się namiętnie, nie wiem jak by się to skończyło gdyby Loui się nie odsunął.
- A więc panie Louisie Tomlinsonie wspaniały odwieziesz mnie do domu.
- Ta... Chodź.
Po godzinie byłam w domu. Zaczęłam się przebierać kiedy dostałam sms'a.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz